Współcześnie tworzywa sztuczne i inne syntetyki ze względu na swoją szkodliwość dla środowiska, są zastępowane przez tworzywa biodegradowalne lub inne mniej szkodliwe. Mimo wszystkich wad wciąż kojarzone są z postępem, tak jak kilkadziesiąt lat temu.

Elsa Schiaparelli w 1930 jako jedna z pierwszych użyła tworzywa sztucznego do stworzenia plastikowych zamków, służących jako designerski element dekoracyjny ubioru. Pod koniec lat trzydziestych Vogue poprosił dziewięciu industrialnych projektantów, by zaprojektowali „modę przyszłości”. Egmont Arens zaproponował wtedy „pannę młodą w szkle”, któej suknię wykonał ze szklanej przędzy.

Teraz, 80 lat później, Craig Green przeniósł wyobrażenie „człowieka ze szkła” do kolekcji jesiennej 2019. Podejście Greena jest pojęciowe i konceptualne, a nie dosłowne jak w przypadku Arensa, ale jak zwykle w jego kolekcji zostały ukryte też aspekty utylitarne. Modele na wybiegu zaprezentowali nylonowe welony przeciwdeszczowe oraz syntetyczne komplety w różnych kolorach, których praktyczne aspekty zostały przyćmione przez dekoracyjne, kobiece cechy.

Transparentne materiały, takie jak plastik, często były i są używane w modzie do nawiązania do futuryzmu – na myśl przychodzą kosmiczne stroje Paco Rabanne’a.

Bardziej zgodne z dzisiejszą eko świadomością jest wykorzystanie upcyklingowanych tworzyw sztucznych. Martin Margiela wyprzedził ten trend, kiedy w jednej ze swoich wczesnych kolekcji zmienił plastikową torbę na zakupy na koszulkę. Aleksander McQueen natomiast w swojej wiosennej kolekcji z 1995 zaprezentował plastikową sukienkę.

Zainspirowany tworzywami sztucznymi Green, zaprezentował fantastyczną kolekcję, dzięki swoim wizualizacjom i wyobrażeniom przyszłego świata mody.