Masz wrażenie, że Twoje pragnienia i pociąg seksualny z biegiem lat się zmieniają? Zastanawiasz się, czy to znaczy, że zmienia się też Twoja orientacja seksualna? Z tego artykułu dowiesz się, jak nauka opisuje płynność seksualności, co może się zmieniać w ciągu życia i jak o tym myśleć bez lęku.
Co to jest orientacja seksualna?
Gdy w prawie, mediach czy rozmowach pojawia się pojęcie orientacja seksualna, wiele osób ma wrażenie, że chodzi o coś jasnego i jednoznacznego. W praktyce ten termin jest nieostry, a różne instytucje opisują go trochę inaczej. Amerykańskie Stowarzyszenie Psychologiczne definiuje orientację jako trwały wzorzec pociągu emocjonalnego, romantycznego i seksualnego wobec mężczyzn, kobiet lub obu płci, połączony z poczuciem tożsamości i zachowaniami.
W tej definicji zawiera się kilka elementów, które nie zawsze idą w parze. Pojawia się pociąg seksualny, czyli to, kto nas podnieca. Są emocje i więź, czyli to, z kim chcemy bliskości, czułości, związku. Dochodzą zachowania seksualne, czyli co realnie robimy i z kim uprawiamy seks. Jest też tożsamość, czyli etykieta: hetero, gej, lesbijka, bi, aseksualna osoba. Każdy z tych składników może mieć trochę inny obraz i dlatego wiele osób czuje, że proste kategorie nie oddają ich doświadczenia.
Dlaczego trudno zdefiniować orientację?
Dla prawnika orientacja seksualna jest czymś innym niż dla seksuologa czy psychoterapeuty. W przepisach pojawia się jako podstawa zakazu dyskryminacji, ale nie ma jasnej definicji. W poradnikach psychologicznych termin ten bywa rozpisany na czynniki pierwsze, a potem i tak autorzy, jak John Bancroft w podręczniku „Seksualność człowieka”, wolą mówić o tożsamości seksualnej niż o orientacji, bo uważają ten język za bardziej precyzyjny.
Tę niejasność widać też w badaniach. Robert Sell w przeglądzie „Defining and Measuring Sexual Orientation” zwrócił uwagę, że naukowcy używają różnych kryteriów: raz liczy się tylko samoprzypisanie, innym razem zachowania, jeszcze innym fantazje i uczucia. To sprawia, że różne badania trudno porównać, a zwykłej osobie trudno zrozumieć, co dokładnie ma na myśli psycholog czy seksuolog, gdy mówi o orientacji.
Czym różni się pociąg, zachowania i tożsamość?
Dla porządku warto rozdzielić trzy pojęcia, które często wrzuca się do jednego worka. Pierwsze to pociąg seksualny, nazywany też inklinacjami. To niezależne od woli uczucie podniecenia wobec danej płci. Możesz doświadczyć pociągu do własnej płci, przeciwnej, obu jednocześnie albo czasem do nikogo. Ten pociąg może istnieć nawet wtedy, gdy nigdy nie podejmujesz żadnych działań w tym kierunku.
Drugie zagadnienie to zachowania seksualne. To już świadome decyzje: autoerotyzm z konkretnymi fantazjami, oglądanie pornografii, seks z osobami jednej lub drugiej płci. Zachowania mogą być zgodne z pociągiem, ale nie muszą. Trzeci wymiar to tożsamość seksualna, czyli etykieta, jaką przyjmujesz: gej, lesbijka, hetero, biseksualna osoba, panseksualna, aseksualna. Bywa, że tożsamość nie pokrywa się ani z pociągiem, ani z historią zachowań, bo wynika z poglądów, przekonań czy chęci przynależenia do danej grupy.
Czy orientacja seksualna jest wrodzona i niezmienna?
Przez wiele lat w dyskusji publicznej mocno podkreślano hasło, że orientacja seksualna jest wrodzona i niezmienna. Miało to swój kontekst polityczny: taki argument pomagał walczyć z traktowaniem homoseksualności jak „kaprysu” czy „złego wyboru”, który da się „naprawić”. Dziś badacze coraz częściej podkreślają, że ten obraz jest zbyt prosty.
W broszurze American Psychological Association pojawia się informacja, że naukowcy nie mają zgody co do jednej przyczyny powstawania orientacji. W grę wchodzą czynniki genetyczne, hormonalne, rozwojowe, społeczne i kulturowe, a żaden z nich samodzielnie nie wyjaśnia, dlaczego konkretna osoba jest hetero, homo lub bi. To już sugeruje, że mówimy o złożonym procesie, a nie o jednym „genie orientacji”.
Badania Lisy Diamond
Psycholożka Lisa M. Diamond z University of Utah przez wiele lat prowadziła badania nad zjawiskiem, które nazwała płynnością seksualną. Obserwowała głównie kobiety, śledząc, jak zmieniają się ich relacje, pociąg i samookreślenie na przestrzeni lat. W jednym z nowszych opracowań Diamond wprost odrzuca tezę o absolutnej niezmienności orientacji i zachęca, by przestać traktować ją jako dogmat.
Według Diamond u części osób wzorzec pociągu i uczuć jest dość stabilny, u innych natomiast wyraźnie się przesuwa. Ktoś przez dekadę czuje się hetero, potem zakochuje się w osobie tej samej płci i odkrywa w sobie coś nowego. Ktoś inny określa się jako lesbijką, a po kilku latach wchodzi w ważny związek z mężczyzną. Nie chodzi o modę ani presję, ale o autentyczne doświadczenia, które zmieniają obraz siebie.
Wyniki badań Christine Kaestle
Ciekawe światło na temat zmienności w ciągu życia rzucają badania Christine Kaestle z Virginia Tech. Śledziła ona życie miłosne ponad 6000 osób od 16. do 32. roku życia. Co kilka lat pytała badanych o orientację, początkowo stosując proste kategorie: hetero, gej, biseksualny. Szybko okazało się, że wielu uczestników nie mieści się w takim schemacie.
W odpowiedziach pojawiały się określenia typu „głównie hetero, ale z wyjątkami”, „minimalnie seksualny”, „rozwijające się bi”. Badana grupa potrzebowała języka, który pokazuje zmiany, wahania, proces. Kaestle rozszerzyła więc kategorie na takie jak „głównie hetero, ale z wyjątkami” czy „rozwijający się gej/rozwijająca się lesbijka”. Badani, którzy zaczynali aktywność seksualną w wieku nastoletnim zwykle rozpoczynali od partnerów przeciwnej płci, a dopiero po 20. roku życia coraz częściej deklarowali zainteresowanie obiema płciami. Z czasem część z nich przechodziła w grupę osób zainteresowanych wyłącznie tą samą płcią.
Czy orientacja seksualna może się zmienić w ciągu życia?
W świetle aktualnej wiedzy lepiej mówić, że różne wymiary seksualności mogą się zmieniać, zamiast zakładać całkowitą sztywność lub totalną dowolność. U niektórych ludzi wzorzec pociągu jest stabilny od nastolatka do późnej dorosłości. U innych przesuwa się stopniowo, a czasem skokowo, w reakcji na relacje, doświadczenia, sytuację życiową.
Badania pokazują też różnice między płciami. W analizach Kaestle kobiety częściej zgłaszały zmiany w samookreśleniu. Nieraz mówiły o otwartości na tę samą płeć, po czym po kilku latach deklarowały zainteresowanie wyłącznie mężczyznami lub odwrotnie. Mężczyźni w tej próbie częściej trzymali się jednego określenia, a grupa „rozwijających się gejów” była wyraźnie mniejsza.
Co może się zmieniać najbardziej?
Gdy przyjrzeć się bliżej definicji z APA, widać, że pociąg, emocje, zachowania i tożsamość nie są równie sztywne. U wielu osób najpewniejszy i najbardziej stały wydaje się pociąg seksualny. Nawet jeśli ktoś nie ma odwagi lub możliwości, by przeżyć relację zgodną z tym pociągiem, wewnętrzne odczucie często pozostaje podobne przez lata.
Bardziej podatne na zmianę bywają zachowania i tożsamość. Żyjąc w konkretnym środowisku, możesz przez długi czas wybierać partnerów przeciwnej płci, bo tak jest bezpieczniej lub tak podpowiada tradycja. Dopiero później pozwalasz sobie na relację zgodną z tym, co czułeś od dawna. Z kolei etykieta tożsamości często odzwierciedla nie tylko pociąg, ale także kontekst społeczny. Przykładem jest lesbianizm polityczny – kobiety heteroseksualne, które z powodów ideologicznych identyfikują się jako lesbijki i unikają związków z mężczyznami.
Płynność a poczucie „bycia zagubionym”
Dla wielu osób świadomość płynności jest ulgą. Przestają pytać siebie, czy „na pewno” są hetero, bi czy homo i pozwalają, by to życie stopniowo przynosiło bardziej precyzyjną odpowiedź. Jednocześnie część osób przeżywa te zmiany jako silną dezorientację. Pojawia się myśl: „kiedyś pociągali mnie tylko mężczyźni, teraz kobiety – czy to znaczy, że całe wcześniejsze życie było fałszywe?”.
W takiej sytuacji przydaje się spojrzenie, że orientacja nie jest prostą etykietą raz na zawsze, ale roboczym opisem dominującego wzorca. Twoje doświadczenia z przeszłości mogły być prawdziwe na tamtym etapie. To, że dziś czujesz coś inaczej, nie odbiera im wartości. Może natomiast wymagać aktualizacji języka, którym opisujesz siebie.
Jak zrozumieć własną seksualność?
Zmiana w pociągu, w fantazjach czy w tym, kogo wybierasz jako partnera, często uruchamia lawinę pytań o tożsamość. Pojawia się wstyd, lęk przed oceną bliskich, obawa przed rozpadem relacji. Tak bywa na przykład u osób, które w dorosłości odkrywają w sobie elementy transwestytyzmu lub doświadczenia z pogranicza tożsamości płciowej i ekspresji.
Ktoś może przez lata skrycie przebierać się, malować, traktować to jako sposób regulowania emocji i poczucia spokoju, a jednocześnie mieć stały związek heteroseksualny. Ta część życia staje się tajemnicą, źródłem napięcia i lęku przed „nakryciem”. Nie musi to oznaczać chęci zmiany płci ani zmiany orientacji. Może dotyczyć raczej ekspresji płciowej, czyli sposobu, w jaki lubisz się prezentować, i tego, co daje Ci ulgę.
Rola akceptacji siebie
Czy można żyć z takim napięciem, nie mówiąc o tym nikomu? Wiele osób tak robi, ale cena bywa wysoka. Pojawia się stały lęk przed odkryciem, wstyd, przekonanie „jestem dziwny”, poczucie winy wobec partnera. Z czasem ten ciężar może wpływać na bliskość w związku, unikanie rozmów, wycofanie. Jak wtedy rozumieć własną seksualność?
Dla wielu osób punktem wyjścia staje się przyjęcie, że to, co przeżywają, nie jest wynikiem złej woli. Pociąg, skłonności, fantazje i potrzeby ekspresji po prostu są. Ocena moralna zaczyna się dopiero przy tym, co z nimi robisz i jak traktujesz innych ludzi. W praktyce oznacza to, że zamiast pytać: „czy jestem normalny?”, bardziej pomocne bywa pytanie: „czy żyję w zgodzie z własnymi wartościami i czy nie krzywdzę innych?”.
Jak rozmawiać z partnerem o zmianach?
Dylemat, czy „wyznać prawdę” partnerowi, często pojawia się wtedy, gdy ukrywana część życia staje się źródłem coraz większego napięcia. Osoba boi się, że odkrycie przypadkowe będzie dużo bardziej bolesne niż spokojna rozmowa, a jednocześnie nie widzi dobrego momentu na zwierzenie. Pojawia się kalkulacja zysków i strat, czarne scenariusze, lęk przed odrzuceniem.
Nie ma jednego uniwersalnego przepisu. Można jednak przygotować się do takiej rozmowy krok po kroku. Warto zastanowić się, co dokładnie chcesz powiedzieć, jak to wpływa na Twoje uczucia do partnera, czego od niego oczekujesz po wyznaniu. Rozmowa, w której mówisz: „tu jest część mnie, która istnieje od lat, nie dotyczy to moich uczuć do Ciebie, ale nie chcę już żyć w ukryciu” brzmi inaczej niż niespodziewane „rzucenie” informacji w trakcie kłótni.
Przy planowaniu takiej rozmowy pomocne może być kilka pytań zadanych samemu sobie:
- Czy wiem, czego sam chcę: akceptacji, wspólnego szukania rozwiązań, większej swobody?
- Czy potrafię opisać swoje doświadczenie bez obrażania siebie i bez narzucania partnerowi gotowych reakcji?
- Czy mogę dać partnerowi czas na przemyślenie i emocje, zamiast oczekiwać natychmiastowej zgody?
- Czy mam kogoś (terapeutę, zaufaną osobę), z kim przećwiczę tę rozmowę przed faktycznym wyznaniem?
Jak mądrze korzystać z pojęcia „orientacja seksualna”?
W dyskusjach publicznych pojęcie orientacji bywa narzędziem walki politycznej. Filozof Ryszard Legutko zwracał uwagę, że słowo „orientacja” pochodzi z języka polityki, gdzie mówimy o orientacji konserwatywnej, liberalnej czy socjalistycznej. Gdy przenosi się je na obszar seksualności, wprowadza pewną logikę równości i uprawnień, która ma swoje konsekwencje prawne.
Jednocześnie część działaczy takich jak Charles Silverstein wskazywała, że skoro nie ma mocnych dowodów, iż sama homoseksualność jest zaburzeniem, to należałoby zastanowić się również nad miejscem innych zachowań w podręcznikach diagnostycznych. Spory o to, co zaliczać do orientacji, a co do zaburzeń, pojawiły się choćby przy propozycji w DSM-5, by mówić o „pedofilnej orientacji seksualnej” u osób, które mają pociąg do dzieci, ale nigdy nie zrealizowały go w czynach. Po protestach zapis usunięto, tłumacząc go błędem edytorskim.
Czy warto odejść od terminu orientacja?
Część badaczy i publicystów sugeruje, że pojęcie orientacja seksualna stało się na tyle mętne, że bardziej przeszkadza niż pomaga. Bogna Białecka proponuje powrót do prostego rozróżnienia na pociąg, zachowania i tożsamość. W praktyce mogłoby to uporządkować wiele nieporozumień i pozwolić każdej osobie precyzyjniej opisać siebie bez wpychania się w sztywne ramy.
Z perspektywy jednostki ważniejsze od etykiety jest często pytanie, jak żyć w zgodzie z tym, co się realnie czuje, nie krzywdząc przy tym innych. Możesz mieć pociąg do własnej płci i jednocześnie nie chcieć czy nie móc go realizować. Możesz mieć doświadczenia z obiema płciami, a wciąż czuć się przede wszystkim hetero lub homo. Możesz traktować swoją seksualność jako ważny element tożsamości lub wręcz przeciwnie – jako jedno z wielu pól życia, które nie definiuje Cię w całości.
W tej perspektywie kluczowe staje się nie to, jak nazwiesz swoją orientację w rubryce ankiety, tylko jak opowiesz o sobie w rozmowie z drugim człowiekiem. To tam rozstrzyga się, na ile Twoja seksualność jest źródłem wstydu, a na ile miejscem autentyczności i spokoju.